Ta strona używa plików Cookies. Są one potrzebne do poprawnego działania strony. W dowolnej chwili możesz je zablokować w ustawieniach Twojej przeglądarki.

 

Rapace Eagle 12

Miałem ostatnio przyjemność przetestować sowicie latawiec Rapace Eagle 12m. Jest to latawiec pompowany typu LEI, o kształcie przypominającym delta/hybrydę.

WYKONANIE
Eagle posiada dość rzadko spotykaną ostatnio konstrukcję o 4 tubach i braku tuby środkowej. Wpływa to znacząco na charakterystykę lotu latawki, dając dużą powierzchnię nośną w centralnej części latawca.
Jest to pierwszy latawiec produkcyjny marki Rapace i po wykonaniu widać, że Francuzi dobrze odrobili zadanie domowe. Wykonanie materiałowe, szwy, wentyle oraz one-pump stoją na bardzo wysokim poziomie, nie odbiegającym od czołówki w branży. Warto zwrócić uwagę szczególnie na wzmocnienia krawędzi natarcia w miejscach występowania tub poprzecznych - jest przemyślane i bardzo solidne; bez nadmiaru niepotrzebnych materiałów.
Plecak także wykonany schludnie, z możliwością rozpięcia i powiększenia go - dzięki temu nie trzeba na siłę upychać kite’a złożonego niechlujnie po udanej sesji. 
Latawiec posiada przy tym średnią wielkość przekroju poprzecznego tub, co uplasuje go gdzieś po środku skali jeśli chodzi o prędkość poruszania się w oknie wiatrowym. Wykonanie baru przypomina nam rozwiązania konkurencji - jest działający i sprawdzony krętlik oraz bardzo prosty, skuteczny system bezpieczeństwa polegający na flag-out latawca na linkach środkowych - po odpaleniu systemu bezpieczeństwa, bar odjeżdża od nas poluźniając tym samym linki sterujące.

Bar posiada ładną jasną kolorystykę oraz estetyczne ochronki linek sterujących, co zabezpiecza je przed zbyt szybki zużyciem i wspomaga wyporność baru w wodzie.
Należy wspomnieć o tym, że linki sterujące posiadają aż 8 różnych długości mocowań - w ten sposób możemy idealnie dostosować charakterystykę kajta pod poziom umiejętności - mniejsze siły na barze, większy depower lub większe siły na barze, mniejszy depower i więcej mocy.

WRAŻENIA
Miałem okazję polatać na lotnisku w Lesznie w warunkach 10 - 25 knts, zarówno na mokrym jak i bardziej zmrożonym śniegu. Wiatr wiał w miarę równo, często dając nie mniej niż 12 knts dołu. Czasem zdarzały się jednak kopy pod 25 knts. Moja waga to 68 kg.
Pierwsze loty przeprowadziłem z linkami sterującymi ustawionymi gdzieś w okolicy środka. Kite był bardzo łagodny, miał świetny depower, był stabilny i łykał doskonale szkwały.
Szybko przyzwyczaiłem się do tego i zaczęło brakować mi kopa. Przestawiłem więc linki sterujące na 5, 6 węzełek i wystartowałem ponownie. Kite natychmiast zmienił charakterystykę lotu. Nawet na odpuszczonym barze posiadał wyczuwalną moc, był agresywniejszy, a siły na barze wzrosły. Niektórzy mogą uważać stosunkowo duże siły na barze za wadę. Natomiast osobom zaawansowanym pomogą one w lokalizacji latawca w oknie wiatrowym podczas wykonywania trików. Osobiście mogę powiedzieć, że na początku siły na barze wydawały się zbyt duże. Jednak szybko przyzwyczaiłem się do tego i nie miałem z tym większego problemu.
W tym ustawieniu linek Eagle jest istną lotnią! Sam aż pali się do skoków. Kontra wymaga nieco wprawy, natomiast wykonana poprawnie na pewno odwdzięczy się dalekimi lotami. W przypadku kilkugodzinnych sesji, kiedy latawka ustawiona jest agresywnie, przydało by się mieć stoper na barze. Bowiem Eagle najlepiej sprawuje się na halsie, gdy bar jest lekko zaciągnięty do połowy - wtedy siły na barze wymagają pracy naszych rąk. Niektórym może to przeszkadzać. Należy wspomnieć, że dotyczy to ustawień dla osób zaawansowanych, początkujący mogą ustawić linki na mniejsze siły - wtedy efekt nie występuje.

Co ciekawe - przy unhooked latawiec nie backstalluje nawet przy agresywnym skróceniu linek zewnętrznych! Delty nie są jednak z natury aż tak przyjazne do unhooked jak np.: sprawdzone C-shape'y Torch czy RPM, więc tu duży plus. Na snow udało mi się kilka razy skutecznie wybić z krawędzi i zrobić railey na wysokość około 2 metrów! Trzeba tylko trzymać latawiec w okolicy 45 st. lub nawet wyżej względem ziemi - wtedy wystrzela nas elegancko i w powietrzu jest dużo czasu na wykonanie wszelakich manewrów unhooked. Latawiec ciasno skręca, co pomaga przy wykonywaniu downloopów na nawrocie. Dodatkowo po każdej glebie czy też awaryjnym leashowaniu latawka bez najmniejszego problemu wstawała z gleby.

PODSUMOWANIE
Byłem bardzo miło zaskoczony tym latawcem. Co prawda nie ma najlżejszych sił 
na barze i nie lata tak szybko do przodu jak latawce z cieńszym profilem tuby przedniej. Nie ma też tak wyśrubowanego dolnego zakresu jak latawce typu BOW. W zamian dostajemy świetne łykanie szkwałów, dobrą windę i ciasne skręty i niesamowitą górę jak na ten rozmiar i taką konstrukcję - przy 25 knts nawet nie musiałem się starać, aby jazda była płynna i bezpieczna.

Autor: Jędrzej "P_O_H" Wencka

tlokitepedia