Ta strona używa plików Cookies. Są one potrzebne do poprawnego działania strony. W dowolnej chwili możesz je zablokować w ustawieniach Twojej przeglądarki.

 

Flysurfer Cronix 12

Flysurfer znany jest już od kilku ładnych lat, przedewszystkim z promocji latawców zamkniętokomorowych na wodzie. Doskonale pamiętam pierwsze Pulsy, Titany czy Speedy. Latawce te były specyficzne. Ciągnęły jak szalone i potrafiły nieźle sponiewierać.

Jeśli jednak spojrzymy na kolejne generacje i najnowsze konstrukcje "flaja", zauważymy ogromny postęp technologiczny. Speed 3 i 4, nawet w największych rozmiarach jest potulny jak baranek, a swój power pokazuje dokładnie w tedy, kiedy sobie tego życzymy. Viron stanowi rewelacyjny support do nauki. Świetny zakres, praktycznie zawsze w powietrzu. Peak, absolutnie pierwszy, niepompowany latawiec single skinn z faktycznie działającym depowerem. I wreszcie Cronix. Pierwsza pompka Flysurfera. Pierwsze podejście do latawców LEI.. i moim zdaniem kolejny sukces.

Wyjmując pierwszy raz Cronixa z wielkiego wora, pierwsze co rzuca się w oczy, to niespotykana w LEI ilość linek prowadzących od czasy. Uzda jak na standardy pompek jest naprawdę olbrzymia i dla osób przesiadających się z typowej pompki, może wydawać się bardzo skomplikowana. Okazuje się jednak, że wystarczy zrobić klasyczny check-up po napompowaniu skrzydła i można bez większych problemów podpinać linki.

_MG_6469.jpg

Flysurfer podchodzi do projektowania skrzydła w sposób bardzo techniczny. Liczy się dla niego nie tylko wydajność konstrukcji i poprawne zachowanie w powietrzu. Bardzo dużo uwagi przykuwają do rozwiązań, ułatwiających eksploatację skrzydła. Pierwsze udogodnienie jakie zauważy właściciel Cronixa, to tak skonstruowany zawór i pompka, aby pompowanie odbywało się w jak najkrótszym czasie. Osobiście nienawidzę tej czynności, w przypadku Cronixa nawet nie zauważysz, kiedy latawiec będzie nabity jak opona w TIRze. Dosłownie kilkanaście ruchów, a tuba główna w cale nie jest jakaś super cienka! Taki efekt jest zasługą nie tylko pojemnej pompki, ale przedewszystkim końcówce pompki i średnicy zaworu. Dzięki temu przepływ powietrza jest bardzo duży, pompuje się bardzo łatwo i latawiec szybko nabiera kształtów. Do spuszczania powietrza, oddelegowany został oczywiście specjalny zawór. Ale flaj nie byłby flajem, gdyby zrobił typowy, zatykany korkiem spust. Nic z tego, w Cronixie mamy zarkęcany zaworek, który aby oddał powietrze, trzeba odblokować specjalnym patyczkiem. Bezpiecznie i skutecznie, choć trzeba się przyzwyczaić, oraz uważać na patyczek przy zwijaniu latawca.

Warty wspomnienia jest ukłon w stronę kiterów, którzy najczęściej latają sami. Producent przewidział mechanizm samodzielnego startowania latawca. Powiesz sobie, "co to za nowość, skoro wystarczy ustawić latawiec krawędzią natarcia do ziemii, pójść na wiatr i wystartować tyłem". Odpowiem szybko, jest to taka nowość, że właśnie nie trzeba startować odwróconego latawca, w powerzone, co przy 8-10 m/s może być kwestią mało przyjemną. Flysurfer daje nam możliwość wystartowania Cronixa samodzielnie z krawędzi okna! Wystarczy w odpowiednim miejscu podczepić wypełniony piaskiem woreczek, a latawiec posłusznie będzie czekać w powietrzu, tuż nad ziemią. Wpinamy chickena w trapez, naciągami wszystkie linki, woreczek jest uwalniany, a Cronix posłusznie wspina się po krawędzi okna, prosto do zenitu. I powiem Wam, że to faktycznie działa. Jedynym warunkiem jest stałe i niekręcące 5-6 m/s.

_MG_6421.jpg

Aktualnie w wielu konstrukcjach standardem jest stosowanie kilku sposobów podpięcia linek sterowych i mocy. Nie inaczej mamy w przypadku Cronixa. Jeśli uwielbiasz eksperymentowanie z latawcem - Cronix to coś dla Ciebie. Różnice w poszczególnych ustawieniach odczuwalne są natychmiast. Można ustawić latawiec na słaby wiatr, na silny wiatr, do gniecenia unhooked, do bigair, na fale. Dosłownie jak sobie wymyślisz. Ja jako lądowiec sprawdziłem skrzydło w ustawieniu na słaby wiatr do wózka, na silny wiatr pod MTB, gdy kopało po 12 m/s oraz na ustawienie standardowe, gdy wiało 5-9 m/s. W przypadku każdych z ustawień, latawiec jest w pełni kontrolowany i bardzo stabilny. Skręca ciasno i jest bardzo przewidywalny. Cronix zachwyca potulnością. Gdy patrzymy na niego w locie, wydaje się, że to niezły wariat. Tymczasem skrzydło jest niezwykle poukładane, a kopa ma dokładnie w tedy, kiedy sobie tego życzymy.
Siły na barze są optymalne, doskonale czujemy moc skrzydła i wiemy co się z nim dzieje.

Zaskoczył mnie zakres wiatrowy tego latawca. Ja jako sucharek 65-68 kg, biorąc w ręce latawiec pompowany 12 m.kw spodziewam się, że przy niecałych 5 m/s ledwo wstanie, a 10 m/s zacznie się na lądzie hardcore. Tymczasem byłem w stanie jeździć tym latawcem na wózku buggy już przy 3-4 m/s. Taki dół mają latawce komorowe o podobnej powierzchni! Natomiast góra, na MTB przy 7-9 m/s jest super zabawa! Przy 12 m/s zaczynał się dla mnie hardcore, choć w cale nie musiałem na maksa trymować latawca. Myślę, że na wodzie, 12 m/s obfitowałoby w mega loty, a pływanie zaczęłoby się spokojnie od 5-6 m/s.

Najprzyjemniejsze jest jednak w tym latawcu skakanie. Lot jest bardzo płynny. Zacinamy, nabieramy wysokości i spokojnie opadamy w wyznaczonym miejscu. Latawiec jest dokładnie tam gdzie chcemy. Spokojnie szybujemy z wiatrem i łagodnie wytracamy wysokość. Co ciekawe, skrzydło nie dostaje kosmicznego kopa podczas kręcenia loopa. Czujemy spory przypływ powera, natomiast jest to bardzo harmonijne i wyczuwalne w czasie całego manewru. Oczywiście wszystko jest cały czas pod kontrolą i nie mamy wrażenia, że za chwilę pękną nam nerki od przeciążeń. Musimy tylko pamiętać, że decydując się na loopa, lepiej już tego loopa dokręcić, inaczej latawiec wystrzeli jak pocisk w stronę krawędzi okna wiatrowego i nas lekko pozamiata.

1415364_3714346233290_78635266_o.jpg

W czasie jazdy można bardzo szybko zauważyć, że latawieć rewelacyjnie idzie na wiatr. Ostrzenie jest niezwykle łatwe, a dodatkowo Cronix całkiem przyzwoicie ciągnie na krawędzi okna. Ruszenie więc i utrzymywanie kierunku z tym latawcem nie powinno sprawiać najmniejszego problemu. Dzięki wzmocnieniom krawędzi spływu i podpiętej do niej specyficznej uździe, zaciągnięcie baru skutkuje sporym przypływem powera, a sam latawiec niezwykle szybko reaguje na polecenia skrętu. Bardzo przyjemna jest też reakcja na nierówny wiatr. Nie czujemy szarpnięć z wiatrem, tylko latawiec lekko nas wyprzedza jednocześnie zaczynamy miękko przyspieszać. Praktycznie nie czujemy tego na nogach, najwyżej zwiększają się nieznacznie siły na barze.

Jakość wykonania zarówno samego skrzydła jak i baru nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Flysurfer przyzwyczaił nas już do tego, że swoim klientom oferuje produkty z najwyższej półki i nie idzie na kompromisy w kwestii doboru materiałów. Sprzęt jest igła, choć jako lądowiec mogę mieć jedną malutką uwagę. Przydałoby się nieco lepsze zabezpieczenie tuby głównej w miejscach styku z ziemią. Na lądzie jest większe ryzyko nieplanowanego uziemienia i szorowania krawędzią natarcia.

Podsumowując
Cronix to pierwsza pompka od Flysurfera i trzeba przyznać, że latawiec zachwyca w powietrzu. Jest niesamowicie przywidywalny, ma świetny zakres wiatrowy, genialną windę i rewelacyjny hangtime. Pompkowym wyjadaczom z pewnością widok uzdy na krawędzi spływu wywołał uśmiech na ustach. Faktycznie może to wyglądać dziwnie i poprawiać humor, ale dzięki temu latawiec ma ogrom możliwości regulacji, co w połączeniu z węzełkami do ustawiania sił na barze i skrętności skrzydła, czyni z Cronixa latawiec, który sprawdzi się w każdej sytuacji.

Plusy:
Stabilność i łatwość prowadzenia.
Świetna winda i hangtime
Świetnie idzie na wiatr
Bardzo dobry zakres wiatrowy, szczególnie dolny.
Mnogość ustawień - idealny dla lubiących eksperymentować
Szybkie pompowanie
Self start
Jakość wykonania

Minusy
Mnogość ustawień - koszmar dla tych, co nie lubią eksperymentować
Mógłby mieć troszkę lepiej zabezpieczoną krawędź natarcia
Sticki w krawędzi spływu robią wrażenie delikatnych i trzeba na nie uważać przy składaniu latawca
Skrzydło zajmuje dość sporo miejsca po spakowaniu

tlokitepedia